Docieranie silnika. Czy jest konieczne w nowych autach?

Artykuł eksperta
8
2019-01-16 12:49

Chociaż sposób działania silników spalinowych – w podstawowych założeniach – od wielu lat pozostaje niezmienny, nie da się ukryć, że zmieniła się nieco ich budowa i zastosowane materiały. Dawniej jedną z procedur zalecanych w instrukcji obsługi każdego nowego samochodu była konieczność tzw. dotarcia silnika przez pierwsze kilka tysięcy kilometrów. To określenie nadal przewija się na przeróżnych forach i grupach motoryzacyjnych. Co oznacza „dotarcie silnika” i czy jest dzisiaj potrzebne?

Kiedyś technologia obróbki metali nie była tak rozwinięta, jak teraz, a jakość olejów była nieporównywalnie niższa niż tych obecnych. W związku z tym w większości przypadków producent określał, jak należy postępować z samochodem przez pierwsze kilka tysięcy kilometrów. Dawne silniki były pasowane bardzo ciasno, co sprawiało, że metalowe elementy ocierały się o siebie i generowały mnóstwo opiłków metalu. W związku z tym stosowano specjalne bardzo lepkie oleje, które musiały wychwycić ich jak najwięcej. To zjawisko początkowego „układania się” względem siebie elementów silnika nazywamy właśnie „docieraniem”.

Przykładowa procedura w instrukcji obsługi w skrócie polegała na tym, że pierwszy olej stosowano na przejechanie 500 km, drugi na kolejne 1500, a po tym przebiegu wlewano już normalny olej. Pierwsze dwa oleje miały za zadanie zebrać produkty dotarcia silnika, gdyż jak wspomniano, dawne jednostki napędowe były budowane z innymi tolerancjami i potrzebowały czasu na wypracowanie sobie właściwego luzu roboczego. Ważnym elementem procedury docierania była także odpowiednia jazda – nie można było korzystać z maksymalnych osiągów i dynamicznie przyspieszać z uwagi na gwałtowny wzrost momentu obrotowego. Ciasne pasowanie elementów silnika oprócz zwiększonego tarcia związane było także z wydzielaniem znacznych ilości ciepła, więc niestosowanie się do procedury docierania mogło spowodować przegrzanie silnika, a nawet jego całkowite zniszczenie (zjawisko tzw. puchnących tłoków).

Zastosowane materiały także różniły się od tych obecnie wykorzystywanych. Głowica silnika mogła być aluminiowa, a blok żeliwny. Żeliwo rozgrzewa się wolniej niż aluminium, co powodowało znaczne naprężenia cieplne, najbardziej istotne podczas pierwszych kilometrów. Dziś niemal każdy silnik wykonany jest w całości z aluminium, więc ten problem nie występuje. Kolejna różnica dotyczy olejów silnikowych i układów smarowania. Współczesne oleje syntetyczne zapewniają maksymalną ochronę silnika nawet przez 30 000 kilometrów, chociaż wiemy, że ten okres może być różny w zależności od sposobu i warunków eksploatacji samochodu. Fakt jest jednak taki, że dawne oleje mineralne kompletnie nie sprawdziłyby się w dzisiejszych jednostkach i szybko doprowadziłyby do ich zatarcia. Znacznie doskonalsze są także filtry oleju, które wyłapują niemal wszystkie produkty zużycia.

Współczesne silniki docierane są wstępnie w fabrykach i to powoduje, że w cywilnych samochodach nie ma potrzeby wymiany oleju np. po przejechaniu 1000 km. Silniki są kalibrowane i muszą być ułożone bardzo precyzyjnie – chociażby po to, by spełnić wyśrubowane normy czystości spalin. Nieliczne opiłki metalu absorbowane są z kolei przez najwyższej jakości filtry, które odznaczają się wysoką wydajnością pomiędzy wymianami. Rozwój technologii filtracji sprawił, że silnik jest znacznie lepiej chroniony przed ewentualnymi produktami zużycia. Czy to oznacza, że w przypadku zakupu nowego auta nie obowiązują już żadne zasady, co do sposobu jego użytkowania przez pierwsze kilka tysięcy kilometrów? To zależy.

Chociaż w cywilnych samochodach, eksploatowanych w normalnych warunkach, nie ma już konieczności wymiany oleju przy niewielkim przebiegu kilometrów, to inaczej wygląda sprawa z autami sportowymi. Silniki takich samochodów pasowane są nieco luźniej, więc producenci podają zasady postępowania z samochodem przez np. pierwsze 5000 km, w co wlicza się wymiana oleju i odpowiedni styl jazdy. Konieczność wcześniejszej wymiany oleju może zasugerować komputer pokładowy, dlatego nie są to sztywne ramy czasowe czy kilometrowe. Dla przykładu, w najnowszym BMW 5 z serii M producent zaleca wymianę oleju już po 2000 km. Najłatwiej zapamiętać, że zawsze należy stosować się do instrukcji obsługi pojazdu. Jeśli chodzi o samą jazdę, w każdym aucie, niezależne od jego rodzaju, nie warto przez pierwsze kilkaset kilometrów korzystać z maksymalnych osiągów. Nie jest to kwestia jedynie silnika, ale również opon czy układu hamulcowego, które także potrzebują czasu i kilometrów, by zacząć działać z maksymalną wydajnością. A to bezpośrednio przekłada się na nasze bezpieczeństwo.

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat budowa silników nieco się zmieniła, a wraz z nimi wymagania stawiane kierowcom. Silniki są wstępnie dotarte w fabryce, poprawiła się jakość olejów, które są znacznie bardziej wytrzymałe i odporne na proces starzenia. Wymiana oleju po przejechaniu zaledwie kilkuset czy kilku tysięcy kilometrów na pewno nie zaszkodzi, ale dziś będzie to raczej przejaw wyjątkowej troski, a nie przykra konieczność. Wyjątek stanowią wciąż auta sportowe, które wymagają nieco innego podejścia.

Czy ten artykuł był interesujący?
Komentarze: 8
Komentarze: 8